6 min. czytania

My tu rządzimy, czyli kogo powinny słuchać firmy w czasie kryzysu

Dziesiątki firm opuściły lub wstrzymały działalność na terenie Rosji. Trudno mówić o konkretnej liczbie, ponieważ sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Łatwiej mówić o konkretnych kategoriach.

Rosję opuściły media, firmy z branży paliwowej, automotive, turystycznej i produkujące wszelkiego rodzaju dobra konsumenckie. W zasadzie obserwujemy, że Rosja staje się komercyjnym pariasem. Prawie żadna firma międzynarodowa nie chce zostać po niewłaściwej stronie i tym samym załapać się na konsekwencje zachodnich sankcji nakładanych na ten kraj. To jednak nie jest i nie powinien być główny powód podejmowania decyzji o opuszczeniu rynku rosyjskiego.

Firmy były świadome potencjalnego ryzyka dla swojej reputacji, jeśli będą kontynuowały działalność w kraju, którego działania nie powinny zostać ocenione inaczej niż jako zbrodnicze. W tej konkretnej sytuacji decyzja „zostać czy wycofać się”, wydaje się zero-jedynkowa. Interes finansowy nie może uzasadniać współpracy i wspierania zbrodniarzy.

Oczywiście będzie to miało konsekwencje finansowe, ponieważ Rosja to bardzo duży rynek. Już teraz firmy z niektórych branż liczą straty. Oczywiście, w tej konkretnej sytuacji przyjmowanie perspektywy finansowej zdaje się być niestosowne, nieadekwatne do tego co się dzieje, ale trzeba wziąć pod uwagę, że prowadzenie firmy to też odpowiedzialność względem klientów i pracowników dla których praca jest źródłem utrzymania rodzin. Jednak miarą bycia firmą, która ma wyraźny cel pozabiznesowy, która istnieje nie tylko dla pieniędzy, jest jej umiejętność wyraźnego opowiedzenia się za tym, co słuszne. Nowoczesne firmy nie milczą. Zajmują stanowisko. Reagują tu i teraz.

Trudno mi sobie wyobrazić firmę, której wartości czy kultura organizacyjna mogłaby uzasadniać prowadzenie działalności biznesowej na terenie kraju, który decyduje się zaatakować suwerenny kraj i doprowadza do wielkiego kryzysu humanitarnego. W tej konkretnej sytuacji mamy do czynienia z czymś, co wykracza poza jakiekolwiek fundamenty marki, a dotyka podstawowych praw człowieka

Trzeba jednak zrozumieć, że żadna firma nie jest właścicielem marki. Właścicielami marek są ludzie, konsumenci i to oni pomagają jej rosnąć i zmuszają do działania. Marka jest odczuciem klienta na temat firmy, produktu lub usługi. Marka to jest to, co ludzie mówią na temat firmy za jej plecami. Czasem mówią bardzo głośno. Wyraźnie było to widać w stosunku do firm, które w sposób opieszały podejmowały decyzję dotycząca swojej obecności i działania na terenie Rosji. Okazało się, że strata wpływów z rynku rosyjskiego nie koniecznie musi być największą konsekwencją tej wojny. Konsumenci bojkotowali firmy, które po kilku dniach od ataku na Ukrainę wciąż jeszcze były na terenie najeźdźcy i realizowały swoje podstawowe funkcje biznesowe.

Jestem daleki od oceny intencji tych firm, ale to, co było i jest wyraźnie widoczne w sieci pokazuje, że to my klienci decydujemy i wtedy kiedy trzeba, przypomnimy firmom o tym, co ważne

Firmy istnieją dla ludzi. Firmy istnieją po to, aby pomagać ludziom. To firmy muszą być lojalne wobec ludzi, a nie odwrotnie. To jest rzeczywistość, którą większość firm zna i rozumie. Z tego chociażby wynika zaangażowanie polskich i światowych firm w działania wspierające ludzi walczących w Ukrainie. Celowo napisałem ludzi, ponieważ doskonale wiemy, że walczą nie tylko zawodowi żołnierze. Oczywiście zdarzają się przypadki zbyt komercyjnego wykorzystywania wojny, wskazujące na małe wyczucie sytuacji, ale znów powiem, że nikt z nas nie zna intencji biznesu i jestem daleki od negatywnej oceny działań. Zwłaszcza, że dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek konsumenci mają wgląd w to, co robią firmy. To co możemy robić to: reagować, mówić, sprzeciwiać się lub wspierać.

Łukasz Murawski

Łukasz Murawski – doradca, wykładowca, autor,
ekspert Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku i Gdyni

Podobał Ci się ten tekst? Chcesz być na bieżąco z tym, co publikuję?
Zapisz się do newslettera lub dołącz do mnie na LinkedIn

Najnowsze z Blog